Osiedle

Miasteczko składa się z dwóch części. Pierwsza część to ta z niemieckimi budynkami z czerwonej cegły. A druga część to bloki mieszkalne na tzw. osiedlu. Dzisiejszy opis rozpocznę od przedstawienia osiedla.

Osiedle składało się z ośmiu bloków mieszkalnych. Budynki były czteropiętrowe, podpiwniczone, trzy- i pięcio-klatkowe, bez wind. Dwa z nich były typu „Leningrad”. Bloki te zbudowano z gotowych prefabrykatów, przywiezionych koleją z byłego ZSRR. Charakterystycznym elementem bloków była ich okładzina, na którą składały się drobne kwadratowe ceramiczne kafelki lub kamyczki.

Gotowe prefabrykaty, z których wybudowano bloki. Pokryte są ceramicznymi drobnymi kafelkami.

Okładzina ścienna z ceramicznych drobnych kafelek.

Okładzina ścienna z drobnych kamyczków.

Oprócz mieszkań dla pracowników garnizonu i ich rodzin, powstały tu jeszcze szkoła, przedszkole, kawiarnia „Bajka”, kotłownia, plac zabaw, plac sportowy, hala sportowa. Szacuje się, że w miasteczku mieszkało od 10 tys. do 15 tys. osób.

Budynek szkoły.

Szkoła wewnątrz.

Łazienka w szkole.

Szkoła wewnątrz.

Sala gimnastyczna (hala sportowa) przy szkole.

 

Jeszcze w 2016 roku na osiedlu można było zobaczyć bloki mieszkalne, w większości zdewastowane lub w totalnej ruinie. W budynkach nie było okien, drzwi, grzejników, rur, armatury, brakowało nawet instalacji elektrycznej i hydraulicznej. Wszystko zostało wywiezione przez Sowietów a to, czego nie wzięli, rozszabrowali mieszkańcy okolicznych wsi i złomiarze.

 

Wyjęte okna z mieszkań. Naszykowane do wywozu?

Jedno z mieszkań.

Jedno z mieszkań.

Jedno z mieszkań.

Na balkonie pozostały tylko sznurki na pranie.

Z mieszkań zniknęły wszystkie meble i sprzęty gospodarstwa domowego. Gdzieniegdzie widać było tylko pozostałości dawnego życia w postaci porzuconych zabawek, zardzewiałych naczyń, fragmentów gazet pisanych cyrylicą. W niektórych pomieszczeniach znajdowały się tapety, fragmenty kafelek bądź ścienne malunki.

Malunki na ścianie w jednym z mieszkań.

Malunki na ścianie piwnicy w jednym z bloków.

Zamiast tapety namalowane cegiełki.

Niektórzy dziwią się, gdy widzą gazety na ścianie. Inni mówią, że tapeta była zrobiona na gazecie. Nic bardziej mylnego. Otóż gazet używano jako podkładu dla tapet, aby dobrze przylegały do podłoża. Jest to stara szkoła kładzenia tapet z czasów, gdy nie było na rynku jeszcze tak dobrych preparatów (podkłady, kleje i inne) jak teraz. Sposób ten jest stosowany nadal, aczkolwiek już coraz rzadziej.

Część klatek schodowych była zawalona a niektóre mieszkania spalone. To efekt ćwiczeń straży pożarnej i ratownictwa. Widać było też liczne ślady działalności „airsoftowców” i „paintballowców”.

Zawalona klatka schodowa.

Spalone mieszkanie. Piętro wyżej podziurawione od ostrzałów.

Ślady po kulach „paintballowców”.

Jedna z nielicznie zachowanych gazet z 1990 roku.

Jedna z nielicznie zachowanych gazet z 1990 roku.

Jeden z kilku garnków.

Wejścia na dach znajdowały się tylko w wybranych klatkach schodowych. Dodatkowo wejścia były mocno utrudnione z powodu braku drabinek, które albo w całości albo w części były wycięte przez złomiarzy. Ale i tu jacyś eksploratorzy postarali się i zbudowali prowizoryczne „schodki” z kawałków betonów. Wchodząc takimi „schodami” trzeba było bardzo uważać bo nie były one stabilne. W niektórych przypadkach naprawdę mocno chwiały się. A spaść można było od razu piętro niżej bo na piętrach też nie było żadnych barierek zabezpieczających. Przy odrobinie szczęścia można było je zlokalizować dość szybko (ja tak miałam) ale widziałam kilka osób, które miały z tym problem. Trzeba wiedzieć, że bloki są tak zbudowane, że z jednej klatki nie dało się przejść do drugiej. Za każdym razem trzeba wejść do kolejnej klatki i pokonując cztery piętra wejść na samą górę i dopiero wtedy okazywało się, czy akurat w tej klatce było wejście na dach. Jeśli nie, trzeba było zejść i kontynuowało się drogę w górę z następnej klatki. I tak do skutku. Ale znalezienie samego wejścia to nic bo trzeba było znaleźć takie wejście, które miało część drabinki albo przynajmniej „schody”. A windy brak…

 

Widok z dachu bloku.

Wejście na dach po „schodkach”.

Wejście na dach po „schodkach”. Brak poręczy. W razie czego ląduje się piętro niżej.

Wejście na dach. Czuję się jak kominiarz:)

Widok z dachu wiosną.

Widok z dachu jesienią.

Pozostałości płotu odgradzającego osiedle od pozostałej części garnizonu.

Jeśli chodzi o dawne zdjęcia z osiedla to znalazłam tylko dwa. Na obu zdjęciach widać, że ogrodzenie miało metalowe słupki i  panele siatkowe. Natomiast ja sfotografowałam słupki wykonane z betonu. I w związku z tym mam dwie teorie: albo ogrodzenie z mojego zdjęcia zostało wykonane później (jak już rozkradziono metalowe) albo były dwa ogrodzenia.

Rozbiórka osiedla

W połowie 2016 roku rozpoczęła się rozbiórka osiedla. Oficjalnie za powód rozbiórki podaje się zły stan techniczny budynków oraz zagrożenie życia zwłaszcza dla osób postronnych. Prawdopodobnie w grę też wchodzą zbyt wysokie koszty utrzymania budynków (podatki).

 

Wyburzanie bloków (październik 2016 r.)

Jedna z ofert przetargowych na wykonanie rozbiórki radzieckich bloków pojawiła się już w 2014 roku. Najtańsza oferta opiewała na kwotę 244 907,80 zł. Nie wiem dlaczego wtedy nie doszło do rozbiórki. Być może chodziło o brak finansów. W każdym razie kolejna oferta pochodziła z lipca 2016 roku. Koszt wyburzenia budynków (osiem bloków mieszkalnych plus budynek wielofunkcyjny z kinem) ma wynieść 339 265,73 zł. Do końca listopada 2016 roku miało zostać wyburzonych 6 budynków, kolejne bloki miały zniknąć w 2017 roku.

 

Przetarg na wyburzenie obiektów

Numer ogłoszenia: 302486; data zamieszczenia: 11.09.2014. Fragment treści przetargu:

„Przedmiotem zamówienia jest wykonanie rozbiórek- wyburzenia i kruszenie zgromadzonego gruzu z byłych obiektów budowlanych na działce nr 53, obręb Pstrąże , gmina Bolesławiec według wykazu zawartego w formularzu cenowym.

Na terenie o wymiarach 500×150 m objętym pracami znajdują się gruzowiska po obiektach budowlanych oraz place betonowe. Pod ziemią w miejscach gruzowisk znajdują się zagłębione pod ziemią fundamenty oraz w kilku miejscach posadzki i ściany pomieszczeń piwnicznych. Zakres robót obejmuje całkowitą rozbiórkę gruzowisk wraz z znajdującymi się pod nimi fundamentami, posadzkami, ścianami i skruszenie zgromadzonego gruzu. Gruz ma zostać skruszony na frakcję mieszaną 0-60 mm i usypany w pryzmy. Pryzmy mają być usypane osobno dla gruzu pochodzącego z gruzowisk i placów betonowych. Teren należy oczyścić także z odpadów nie będących gruzem tj. papa, drewno, śmieci.  Zebrane śmieci, papę należy wywieźć na składowisko odpadów. Przy odbiorze robót wymagana od Wykonawcy będzie karta odpadu.

Obiekty do rozbiórki znajdują się na terenie JW. 5430 w miejscowości Pstrąże. Dojazd do miejsca prac odbywa się drogami w Zarządzie Lasów Państwowych- Nadleśnictwa Świętoszów i jest możliwy przez tereny poligonowe JW w Świętoszowie (dojazd od JW w Świętoszowie ok. 12km) i od strony miejscowości Buczek. Na terenie robót nie są prowadzone szkolenia wojskowe i prace mogą być tam prowadzone bez przerw. Jednakże mogą pojawić się czasowe utrudnienia związane z dojazdem do miejsca prac w trakcie prowadzonych szkoleń poligonowych. Wykonawca musi uzyskać zgodę na przejazd drogami w Zarządzie Nadleśnictwa Świętoszów.

Roboty rozbiórkowe będą wykonywane przy użyciu ciężkiego sprzętu, natomiast drobne prace wyburzeniowe wykonywane będą przy użyciu ręcznych narzędzi pneumatycznych.
Teren po wykonanych rozbiórkach należy wyrównać. Dopuszcza się pozostawienie zagłębienia po rozebranym obiekcie o głębokości nie większej niż 30 cm w stosunku do przyległego terenu. Dojazd do miejsca rozbiórki należy oczyścić z rosnących tam samosiejek.
Przy rozbiórce obiektów zagłębionych w ziemi należy otwór po rozbiórce zasypać piaskiem, ziemią zebraną wokół terenu i odpowiednio zagęścić”.

 

Wyburzanie bloków (październik 2016 r.)

 

Stan na grudzień 2016

Po osiedlu zostały gruz i dwa bloki.

 

 

Stan na koniec marca 2018

Obecnie po osiedlu zostały tylko hałdy gruzu oraz widoczne gdzieniegdzie dziury z korytarzami technicznymi. Mimo, iż w umowie był wywóz gruzu oraz wyrównanie terenu. Czyżby znów zabrakło pieniędzy? Jedynie gruz po rozebraniu szkoły został wywieziony a teren uprzątnięty. Z placu znikł również sprzęt ciężki, wskazując na zakończenie robót budowlanych.

 

 

Artykuł nie ma na celu propagowania jakichkolwiek ideologii nazistowskich, faszystowskich, komunistycznych ani żadnego innego systemu totalitarnego. Ma charakter wyłącznie dokumentalny i historyczny.

 

Dawne zdjęcia pochodzą ze stron:

www.webarmy.ru

www.ok.ru

www.sgvavia.ru

www.sgv-polsha.narod.ru

www.sgv12.narod.ru

www.dunay1968.com

www.vk.com

www.lexikon-der-wehrmacht.de

www.dolny-slask.org.pl

www.fotopolska.eu

www.wikimapia.org

 

 








Autor:
Data:
wtorek, Marzec 27th, 2018 at 09:00
Kategoria:
Urbex, martyrologia, cmentarze, pomniki, militaria, zabytki techniki
Komentarze:
Możesz zostawic odpowiedz
RSS:
Możesz sledzic komentarze tego postu poprzez Kanal RSS
  1. 90. Miasto Widmo, czyli opuszczone Pstrąże cz.9 | Opolanka z pasją Says:

    […] Miały tu być przechowywane zestawy rakietowe Łuna i Toczka z możliwością uzbrojenia ich w głowice jądrowe. Głowice składowane były w bazie atomowej w Templewie koło Sulęcina (obiekt specjalny 3003). Więcej na ten temat przeczytasz  tutaj. […]