pon
14
Sty

 

Kompleks młyński Amerykan, w gwarze śląskiej „Amerikon”, znajduje się dwa kilometry od wsi w Pisarzowice w gminie Strzeleczki. Na kompleks składają się młyn, spichlerz oraz budynek mieszkalny z piekarnią i oborą.

Styl florencki

Budynki wzniesiono w stylu arkadowym (niem. Rundbogenstil), nawiązujący do stylu neorenesansu włoskiego (florenckiego). Styl ten w tym rejonie jest niezwykle unikatowy.

Styl arkadowy, zwany też okrągło-łukowym największą popularność zdobył w latach 70. i 80. XIX wieku w Niemczech. Propagowany był jako niemiecki styl narodowy. Style ten pojawiał się głównie na budynkach użyteczności publicznej. Wyróżniającymi cechami są monumentalizm obiektów, prosta bryła, płaski dach, elewacja zwieńczona, otwory drzwiowe i okienne zamknięte łukami, obecność arkadowych krużganków, pilastry, boniowanie.

Młyn, spichlerz i dom mieszkalny posiadają niemalże wszystkie cechy stylu neorenesansu florenckiego. Pomimo fatalnego stanu obiektów widać ich prostą bryłę w formie prostokąta. Kondygnacje wyraźnie są oddzielone gzymsami, elewacja zwieńczona jest ozdobnym gzymsem. Budynki posiadają otwory drzwiowe i okienne zakończone łukami ze zdobieniami imitującymi arkady. Na elewacji młyna widać jeszcze pozostałości po boniowaniu. To te fragmenty tynku, naśladujące układ kamieni w murze (dużych cegieł).

Budowle swoją architekturą nawiązują pałacu Rucellai we Florencji, autorstwa Leona Battista Alberti’ego. Natomiast polską „kopią” będzie spichlerz, znany bardziej jako Twierdza Modlin nad Narwią.

Spichlerz w Pisarzowicach.

Spichlerz-Twierdza Modlin nad Narwią.

Pałac Rucellai we Florencji.

 

Historia

Pierwsze wzmianki o wsi Pisarzowice pochodzą z 1285 roku. Wieś nazywała się wówczas Villa Scriptoris (wieś pisarza) i należała do rycerza Adco von Schreibersdorf. Posiadała dwa młyny, folwark, karczmę, kościół oraz obronną siedzibę rycerską położoną na wschód od wsi. Natomiast w 1301 roku następuje zamiana właścicieli. Rycerz Adco przejmuje wieś Milejowice w księstwie bytomskim, w zamian swoje dobra oddaje opatowi Janowi z Henrykowa. A ponieważ klasztor w Henrykowie był filią klasztoru w Lubiążu, Pisarzowice stały się własnością klasztoru cystersów w Lubiążu. W połowie XV wieku wieś zostaje spalona przez husytów. Być może właśnie dlatego w 1502 roku opat Nikolausa von Longau pisze, iż w wiosce jest tylko „jeden dobry młyn z dwoma kołami, który pracuje nieprzerwanie przez cały rok”. Drugi prawdopodobnie został zniszczony przez najeźdźców.

W 1538 roku wieś jest w rękach rodziny Janikowskich. Po śmierci, od wdowy Katarzyny Janikowskiej wieś odkupuje Nikolaus Lassota von Steblau (Mikołaj Lassota na Steblowie). Lassota do 1557 roku był sędzią okręgu głogóweckiego, później kanclerzem księstwa opolsko-raciborskiego. Po jego śmierci (po 1580 roku) wieś przeszła w ręce protestantów.

 

280 lat Oppersdorffów

W 1646 roku właścicielem wsi był Johann Georg III Oppersdorff z Głogówka (1588-1651). Kupił ją od Hansa Wachtela. Johann był członek rady cesarskiej, starostą księstwa głogowskiego, landwójtem Górnych Łużyc.

 

Amerikon

W XIX wieku właścicielem Pisarzowic był hrabia (graf) Eduard Georg Maria von Oppersdorff (1800-1889).

Eduard Georg Maria von Oppersdorff. Fot. Wikipedia.org

 

Hrabia Edi, jak go nazywano, sporo podróżował po świecie. Odwiedził również Stany Zjednoczone. To właśnie tam zafascynowała go nowoczesna technologia młynów. Postanowił swoją wiedzę przenieść na grunty rodzime. Najprawdopodobniej między rokiem 1845 a 1860 przebudowano młyn. W 1845 roku w źródłach pisanych można znaleźć notatkę dotyczącą młyna: „stary młyn wodny nad Osobłogą z trzema przylegającymi budynkami mieszkalnymi”

Młyn został przebudowany na wzór amerykański. Dlatego „amerykański”, ponieważ w 1783 roku amerykański konstruktor Oliver Evans zbudował pierwszy na świecie w pełni zautomatyzowany młyn zbożowy. Zastosowano w nim metodę pionowego transportu produktów przemiału za pomocą elewatorów kubełkowych. Dawny rękaw wełniany zastąpił pytel cylindryczny (metalowy). Transportu towaru dokonywano za pomocą ślimacznicy. Zastosowano także kamienie kwarcowe, a do pytlowania produktów mącznych użyto gazy jedwabnej.

Amerykański młyn Oliviera Evans’a z 1783 roku. Fot. pochodzi z książki „Młynarstwo zbożowe” Stanisław Małyszczycki

Stary młyn niemiecki. Fot. pochodzi z książki „Młynarstwo zbożowe” Stanisław Małyszczycki

 

Evans zbudował również pierwszy wysokoprężny parowy silnik tłokowy, służący do napędzania młyna. Wynalazł także przesiewacz wstrząsowy, chłodnicę mąki, dokonał ulepszeń w budowie kotłów parowych. W 1806 roku założył wytwórnię silników parowych.

Stworzony przez amerykanów nowy system mielenia zapewniał otrzymywanie cenniejszych gatunków mąk, które prócz pięknego wyglądu i dobrego smaku, dawały możliwość dłuższego przechowywania. Technologia ta oznaczała rewolucję w dziedzinie przemysłu młynarskiego. Wyręczała ludzi w ciężkiej i żmudnej pracy, jednocześnie przyspieszała tempo tych prac.

 

Jak działał młyn w systemie amerykańskim

Jak działał taki młyn można przeczytać w publikacji z 1890 roku „Młynarstwo zbożowe” Stanisław Małyszczycki (pisownia oryginalna):

„(…) daje się z łatwością poznać także sam system amerykański mielenia, w którym przede wszystkiem tkwi zasada dobywania z ziarna w jak najkrótszym czasie możliwie dużej ilości mąki, co w porównaniu z dawniejszym niemieckim systemem mielenia, gdzie stosowano wielokrotnie powtarzający się przemiał produktów mielenia, zostało tu urzeczywistnionem w wysokim nawet stopniu, gdyż przy pierwszem zaraz przemielaniu, oczyszczonego poprzednio, ziarna na doborowych kamieniach młyńskich, otrzymywano znaczną nawet ilość dobrej mąki.

 Ogólny zaś przebieg, kolejno po sobie idących, czynności młynowych w ówczesnym systemie amerykańskim jest następujący: ziarno, przeniesione za pomocą elewatora, lub ślimacznicy do właściwego kosza zasypowego, prowadzi się między dostatecznie daleko rozstawione względem siebie powierzchnie kamieni w złożeniu, poczem, będąc tu oswobodzone od przylegającego brudu i w części obłuskane pod działaniem sztucznego prądu powietrza, zostaje ono oczyszczone i następnie przeniesione tym samym sposobem, co poprzednio, na cylinder ziarnowy z oponą siatkową, gdzie, tak drobniejsze, jak i grubsze od pojedyńczych ziarnek zbożowych, zanieczyszczenia wydzielają się z takowego, podczas gdy bezpośrednio następujące potem rozgatunkowanie ziarna podług ciężkości pojedyńczych ziarnek i ostateczne wydzielenie z niego lekkich zanieczyszczeń odbywa się za po mocą dostatecznie silnego prądu powietrza; w taki więc sposób oczyszczone i rozgatunkowane ziarno poddaje się dopiero procesowi mielenia na doborowych i odpowiednio nakutych na swych powierzchniach mielących kamieniach młyńskich, zkąd zmielony produkt, zawierający w sobie mąkę, śrut i otręby w rozgrzanym stanie, prowadzi się także automatycznym sposobem do chłodnicy, poczem, gdy takowy należycie ostygnie, przechodzi na cylinder pytlowy, obszyty gazą, przyczem przez zastosowanie odpowiednich numerów takowej, daje się tu odsiewać mąkę różnych gatunków; wreszcie odchodzące z pytla śrut i otręby poddaje się oddzielnemi partyami dalszemu przemielaniu, mąkę zaś odpytlowaną, która zbiera się w osobnej skrzyni, pakuje się do beczek, lub worków. Wreszcie należy tu zanotować jeszcze, że wydajność ówczesnych młynów amerykańskich, w stosunku do zużywanej siły poruszającej, podług Ganzel’a i Wulffs, wynosiła przeciętnie 45 litrów pszenicy na 1 godzinę i 1 siłę konia parowego, przy przemiale takowej na lepsze gatunki mąki”.

 

Dalsza część historii

Od tej pory kompleks nazywany jest przez mieszkańców „Amerikon”. Na pewno w 1862 roku młyn działał już przy użyciu nowej technologii, ponieważ w gazecie „Neustädter Kreisblatt” z 26 lipca 1862 roku czytamy: „Amerykański młyn w Pisarzowicach koło Głogówka wymienia wszelkie zboża, według cen rynkowych na mąkę i paszę każdego gatunku. Istnieje również możliwość zakupu wszelkich gatunków mąki i paszy. Najlepsza obsługa zapewniona.”

Ogłoszenie z gazety ”Neustädter Kreisblatt” z 1862 roku.

Rocznik ”Neustädter Kreisblatt”.

 

Niestety nie wiadomo kto jest autorem przebudowy młyna. W 1928 roku we młynie pracowali: Franz Heimann- nadzorca młyna, Theophil Gotsch- stróż, Franz Kopka- woźnica, Gertrud Schattka- pomoc stajenna, Josef Kotschy- nadzorca pól, Robert Koschani- nadzorca łąk i August Neugebauer- gajowy.

Oprócz młyna w 1929 roku w kompleksie działała również piekarnia. Hrabia Edi bardzo chciał ulżyć kobietom, które w trudnych warunkach wypiekały chleb. Postanowił, że od tej pory chleb będzie wypiekany dwa razy w tygodniu i będzie rozdawany chłopom folwarcznym z Pisarzowic, Biedrzychowic, Brożca, Chudoby, Jarszowic, Nowych Kotkowic, Rzepcza, Ściborowic i Zawady. Do tej pory chłopi otrzymywali od pana zboże, które sami musieli wozić do młyna na zmielenie, potem już w domu wyrobić zaczyn (samo jego przygotowanie trwa ok. 20 h), uformować z niego bochenki, a następnie zawieźć do najbliższej piekarni. Cała procedura była powtarzana co tydzień. Niestety pomysł hrabiego nie cieszył się popularnością. Ponoć chleb wypiekany nową metodą był niesmaczny, by nie powiedzieć niestrawny. Według legendy już po miesiącu chłopi odmówili przyjmowania wypieków z piekarni i zażądali na powrót zboża. Ponoć od tego czasu kompleks młyński był nieużytkowany, a sprowadzone zza oceanu maszyny stały bezużyteczne. Ile w tym prawdy, nie wiadomo. W każdym razie w 1930 roku hrabia Wilhelm Hans von Oppersdorff (1896-1989) sprzedaje młyn kupcowi Piusowi Janocha.

 

Mapa Pisarzowic z 1902 roku z zaznaczonym młynem.

Mapa Pisarzowic z 1931 roku z zaznaczonym młynem.

 

 

Ostatni młynarz

Pius pochodził ze Starych Kotkowic, gdzie prowadził sklep z akcesoriami potrzebnymi do produkcji rolniczej. Młynarz odbudował stare budynki, wybrukował także drogę, której pozostałości widać do dzisiaj. Kompleks młyński rozwijał się świetnie. Właściciel wykupił okoliczne tereny. Łącznie w jego posiadaniu było 10 ha ziemi. Młyn w Pisarzowicach stał się również miejscową atrakcją, odwiedzaną przez mieszkańców okolicznych wsi.

Pozostałość oryginalnej brukowanej drogi.

 

Młyn po II wojnie światowej

Niestety dobre czasy skończyły się wraz z nadejściem Rosjan w 1945 roku. Ówczesnej władzy bardzo nie była na rękę zaradność młynarza. Jak tylko mogli uprzykrzali mu życie. W wyniku częstych pobić Janoch umiera w 1946 roku. Młyn dziedziczy jego młodszy bratanek Johann Janocha (1908-1979), a pola i łąki przypadły w udziale starszemu bratankowi, Josephowi (1904-1969). Stara piekarnia zostaje przebudowana na chlewy i stajnie. Hoduje się w nim 6 krów, 2 konie, świnie i drób.

 

Czasy współczesne

Kiedy młyn nie przynosi wystarczających zysków, większość zabudowań zostaje wynajęta państwu. Powstaje tutaj PGR. Część budynków przeznaczona jest jako mieszkalna, a część wykorzystywana jako magazyn broni dla polskiej armii. W latach 60. znajdował się tu punkt poboru podatków oraz magazyn Zakładu Przemysłu Skórzanego „Otmęt”.

W 1969 roku umiera Joseph Janoch, a  jego żona wyjeżdża do Niemiec. W 1977 roku zgodę na wyjazd dostaje także Johann Janocha z rodziną. Od tamtej pory młyn opustoszał całkowicie. Jedynie okoliczne ziemie są zagospodarowane przez wnuczkę Josepha Janochy, Gabrielę Fuchs z Chudoby.

W pobliżu budowli zachował się kanał, który niegdyś dostarczał wodę do młyna. Kanał w zależności od pogody bywa suchy lub płynie w nim woda.

Po lewej stronie drogi pozostałości kanału, który doprowadzał wodę do młyna.

 

Obecnie

Dziś po dawnym, prężnie działającym kompleksie zostały już tylko ruiny, niegdyś przepięknych zabudowań. Budynki są w stanie agonalnym: brak dachów, zawaleniu uległy stropy wszystkich kondygnacji, brak drzwi i okien- straszą gołe otwory, brak podłóg. Wewnątrz pomieszczeń rosną nawet drzewa. Aż strach wchodzić do środka. A mimo tego jest to miejsce niesamowite, wręcz magiczne. I mimo upływu lat nadal urzekające swym pięknem. I nadal imponuje swoim ogromem…

 
Dom mieszkalny

Budynek mieszkalny, przerobiony na piekarnię i oborę, a później również na chlew.

Na elewacji widać jeszcze resztki przepięknych zdobień i boniowań.

Wnętrze budynku mieszkalnego już nie do zamieszkania.

Wnętrze budynku mieszkalnego. W rogu pozostałość po kominie.

Spichlerz

Przeogromny budynek, niezwykle bogaty w zdobienia. Widać wyraźne podział kondygnacji. Zachowały się jeszcze zdobione gzymsy i boniowanie.

Wnętrze dawnego spichlerza. do dziś robi wrażenie swoim ogromem.

Wnętrze spichlerza z pozostałościami belek stropowych.

Budynek spichlerza od wschodniej strony.

Wnętrze spichlerza z 2014 roku. Wówczas jeszcze była częściowo zachowana drewniana konstrukcja budynku. Fot. pochodzi ze strony: www.fotopolska.eu. Najdziwniejsze jest, że jeszcze rok temu ta drewniana konstrukcja istniała (widać ją na zdjęciach blogerów). Na to wygląda, że nie zadziałał tu ząb czasu, lecz czynnik ludzki. Widocznie komuś przydało się drewno na zimę.

 

 

Młyn

Widok ogólny na zabudowania młyna.

Piękna budowla młyna z zachowanymi jeszcze detalami.

Wnętrze niegdyś pięknego młyna. Dziś totalna ruina.

Wnętrze młyna. Zostały tylko resztki pobielonych ścian i zatarte napisy: „Palenie wzbronione”.

Młyn z zewnątrz. Kiedyś był jeszcze zabezpieczony przed niepożądanymi gośćmi, stąd zamurowane okna. Przy drugim otworze okiennym piorunochron.

Niegdyś cała elewacja pokryta była ozdobnym tynkiem, tzw. boniowaniem.

Ślady po dawnych zdobieniach wokół okien.

A to jedyny otwór okienny, który jeszcze posiada framugę okienną, w dodatku częściowo oszkloną.

Wnętrze młyna. Widok z piwnicy, a właściwie z koryta rzeki.

Wnętrze młyna. Tędy płynęła rzeczka. Woda z niej napędzała niegdyś młyńskie koło.

Koryto rzeki. Woda z niej napędzała niegdyś młyńskie koło.

Koryto rzeki. Pozostałości po tamie, która spiętrzała wodę.

Koryto rzeki. Widok w stronę wsi.

Koryto rzeki, która napędzała koło młyńskie.

Koryto rzeki, która napędzała koło młyńskie. Przez chwilę zastanawiałam się dlaczego to sklepienie posiada rusztowanie. Wszystko stało się jasne, gdy wyszłam z drugiej strony tego korytarza. Okazało się, że w tym miejscu znajduje się mostek ceglany. Most ten nadal jest w użytkowaniu przez przejeżdżające ciągniki na pobliskie pola. I stąd konieczność jego wzmocnienia.

Tu widać dokładniej, że nad korytem rzeczki jest mostek.

Okolica

Urocza droga już za mostkiem. Dawno temu droga ta prowadziła do nieistniejącego już tartaku wodnego. Dzisiaj prowadzi do okolicznych pól uprawnych i do lasu.

Droga do młyna od strony Osobłogi. Tam w oddali, po lewej stronie, w  kępce drzew wyróżnia się jasny budynek, będący częścią kompleksu młyńskiego Amerykan.

Przepiękna droga do młyna od strony Pisarzowic, która jest jednocześnie ścieżką rowerową.

Woda

Tak naprawdę cała okolica „pocięta” jest różnymi kanałami i ciekami wodnymi. To jeden z nich.

Niedaleko młyna, bliżej wsi Pisarzowice znajdują się pozostałości jazu bądź śluzy.

Woda w rzeczce jest wyjątkowo czysta, wręcz przeźroczysta. Wygląda na źródlaną. Ale taka musiała być. Aby pieczywo było smaczne, musi być też  dobra woda.

Przyroda

Jedno ze starych drzew.

Jedno ze starych drzew.

To drzewo nie dało już rady naturze.

A po drodze miałam taki widok na lekko zmrożony mech.

 

 








Autor:
Data:
poniedziałek, Styczeń 14th, 2019 at 23:06
Kategoria:
Urbex, martyrologia, cmentarze, pomniki, militaria, zabytki techniki
Komentarze:
Możesz zostawic odpowiedz
RSS:
Możesz sledzic komentarze tego postu poprzez Kanal RSS

Dodaj komentarz